19 września 2012

Ze względu na długą przerwę i sporą ilość wydarzeń, które w tym czasie miały miejsce, podzielę ten wpis na rozdziały:

 

Rozdział pierwszy - turnusy

 

W tym roku planowaliśmy wyjazd na 3 lub 4 turnusy rehabilitacyjne. Obecnie Franio jest na trzecim, ostatnim turnusie. W marcu, z dziadkami i z bratem Franio pojechał do Neurona w Małym Gacnie. Poza ćwiczeniami na sali oraz hipoterapią, intensywnie trenował nóżki i chód w LOKOMACIE. Kilka zdjęć z tego turnusu można zobaczyć tutaj. Jedyne, czego brakowało nam od początku w tym ośrodku to basen.

 

Właśnie w poszukiwaniu solidnych zajęć w wodzie dotarliśmy w maju do ośrodka "12 Dębów" w środkowej Polsce, w Zaździerzu. Jeśli chodzi o basen - był to strzał w dziesiątkę. To tam, pod okiem znakomitej Pani Kamili, już na trzecich zajęciach Franio nurkował, wyciągając z dna basenu różne przedmioty. Ponieważ byliśmy tam całą rodzinką, postanowiliśmy wykorzystać okazję i na lekcje pływania zapisaliśmy również Grzesia i Hanię - efekty po 2 tygodniach zadziwiły nas samych i wiele innych osób, które później miały okazję widzieć nasze 3 rybki w wodzie :) Zdjęcia (również podwodne!) z Zaździerza można oglądnąć tutaj. Poza basenem Franio bardzo intensywnie ćwiczył z p. Pawłem (którego niestety w ośrodku już nie ma), z p. Anią, bardzo miło wspomina terapię ręki z p. Grzegorzem (szczególnie salę doświadczania świata), zajęcia pedagogiczne z p. Basią oraz SI z p. Moniką. Ogólnie ten turnus uważam za bardzo, bardzo udany. I właśnie dlatego obecnie (od 16 września) Franio jest tam po raz drugi (tym razem znów z dziadkami i z Grzesiem). Doskonali pływanie i dużo ćwiczy. Mam wielką nadzieję, że nie sprawdzą się dochodzące do mnie opinie, że ten ośrodek się psuje i że niepotrzebnie zarezerwowałam tam kolejne terminy na przyszły rok - w każdym razie póki co jest OK.

 

Niezależnie od tego chciałabym, żeby w przyszłym roku udało nam się dostać do nowego ośrodka - "3 korony". Poza standardowym pakietem, odbywają się tam zajęcia dla "wózkowiczów" - doskonalenie jazdy, pokonywanie barier, samoobsługa z pozycji wózka itp. Myślę, że taki turnus byłby dla Frania bardzo wskazany przed rozpoczęciem nauki w szkole. No właśnie...

 

Rozdział drugi - szkoła

 

Nasz Franio, nie wiadomo kiedy, stał się już właściwie siedmiolatkiem (dokładnie zostanie nim dopiero 28 grudnia, ale w pewnym sensie jest nim już od 1 stycznia tego roku). A to oznacza, że powinien już chodzić do pierwszej klasy. Ale nie chodzi. Podjęliśmy decyzję o odroczeniu - i jeśli miałam wcześniej wątpliwości, co do jej słuszności, to rozwiały się one pierwszego września, gdy mój kochany siedmiotalek (no jeszcze nie, ale...) poszedł do przedszkola po dwumiesięcznej przerwie. Wielkich problemów nie było... ale pewne tak - a przecież szedł do przedszkola, które dobrze zna od 3 lat, zostawał z bratem i z siostrą, ze znajomymi paniami i dziećmi, za którymi tęsknił w czasie wakacji. A gdyby miał iść do nowego budynku, sam, dookoła same nowe twarze...? Oj, decyzja o odroczeniu była słuszna! Pójdzie za rok i w dodatku z Grzesiem, który w lipcu skończy 6 lat i tak chyba będzie najlepiej. Cóż, że płynnie czyta, pięknie liczy, dodaje i bardzo dużo wie i rozumie, skoro byłby to dla niego ogromny stres i traumatyczne przeżycie? Myślę, że nie będę żałować.

 

Rozdział trzeci - rehabilitacjia, sprzęty, postępy itp.

 

Na początku tego roku zakupiliśmy dla Frania nowy wózek. Kiedy 3 lata wcześniej kupowaliśmy pierwszy, sądziłam, że kolejny nie będzie już potrzebny, bo Franio będzie chodził - dobrze pamiętam dziwny wyraz twarzy pewnej pani, której wtedy to powiedziałam. Niestety... moje nadzieje okazały się rzeczywiście płonne. Franio, owszem chodzi o kulach lub z balkonikiem, ale tylko na krótkie dystanse. Na dłuższe wybraliśmy tym razem, cieszącą się bardzo dobrymi opiniami "wózkowiczów", Pantherę. Według mnie - opinie są jak najbardziej słuszne. Cena wprawdzie nie mała (nasza wersja kosztowała ponad 8 tys) , ale dzięki środkom z 1% mogliśmy sobie na niego pozwolić. Zresztą gdyby nie te środki, Franio nie jeździłby na turnusy, nie ćwiczyłby 3 razy w tygodniu w domu i ogólnie zupełnie inaczej wyglądałaby jego rehabilitacja i postępy. Dziękujemy wszystkim, którzy właśnie Franiowi przekazują 1% swojego podatku.

 

Tuż po powrocie z turnusu, na którym obecnie Franio ćwiczy, będziemy mieli gotowe nowe ortezy, które mam nadzieję, w przyszłości, pozwolą nam wydłużyć dystans chodzenia. Ich zadaniem ma być korekta ustawienia stóp, zapobieganie ich deformacji oraz koślawieniu kolan i właśnie poprawa jakości i długości chodu. Oby teoria pokryła się z praktyką.

 

Poza ćwiczeniami w domu, jeden raz w tygodniu Franio ćwiczy z terapeutką w przedszkolu i dwa razy w tygodniu jeździmy na hipoterapię.

 

Rozdział czwarty - zupełnie prywatny

 

Przyzwyczaiłam się już do tego, że kiedy ma się dzieci to cały czas dużo się dzieje i nawet nie ma kiedy uaktualnić strony... Ale w ostatnim czasie wydarzyło się szczególnie dużo - mianowicie w maju się przeprowadziliśmy. Mieszkaliśmy do tej pory na trzecim piętrze bez windy i niestety wnoszenie Frania na rękach robiło się coraz trudniejsze. Prowadzony za ręce daje radę, ale to nie jest rozwiązanie na stałe. Franio musi być na tyle, na ile to możliwe, niezależny i samodzielny. Tak więc nasza przeprowadzka była nieunikniona, pozostawała tylko kwestią czasu.

 

Chcę w tym miejscu z całego serca podziękować moim kochanym Rodzicom, za to co dla nas zrobili (i codziennie robią). DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ!

 

Oczywiście zapraszam do oglądnięcia nowych zdjęć w galerii.